mar
21
2015

1989-1993 Peugeot 205 Cabrio Roland Garros

Dobry wieczór. Dzisiaj krótko aby przywrócić oglądalność bloga, która z mojej winy ostatnio spadła. Przepraszam Was za nieregularność wpisów. Mimo iż jeszcze zawodowo nie pracuję, można powiedzieć że mam pełen etat na Facebooku, prowadząc 5 stron, kontrolując kilka grup i konwersując momentami z 6 osobami naraz. No nie mam czasu, a na siłę nie chcę tworzyć bo to nie wyjdzie. Zapowiadam, że niedługo ujrzycie mieszankę ze stolicy będącą zlepkiem wszystkich zdjęć do tej pory nie publikowanych, a także co nieco z mojego kochanego powiatu otwockiego. W międzyczasie znowu ruszymy w tereny dawnego siedleckiego, a może nawet dalej. Wybaczcie mi tylko niesubordynację :)
A dzisiaj pokażę Wam Dwieściepiątkę ze zdejmowanym dachem. Patrząc na jego oblicze i stan zapuszczenia, teza mówiąca że wiatr we włosach można w nim poczuć bez jakichkolwiek operacji konstrukcyjnych nabiera sensownego znaczenia, jednakże nie jest to powód do porzucenia przecież rzadkiego auta pod PeKaPem.
Kuzyn dorobił się niedawno 306-tki z brezentem i jest niemal pewne, że nakrycie głowy tutaj wymaga interwencji. Jak byś o to nie dbał, wiek zrobi swoje. A 306 dzieli od niego dekadę.
Bystrzy już tutaj dostrzegą, że nie jest to zwykłe Cabrio. Szlachetny kolor, nietuzikowe felgi...
... a także emblemat informują o rzadkiej limitowanej wersji oferowanej wyłącznie przez cztery lata. Wyróżniało ją bogate wyposażenie, w tym kubełki i kierownica obszyte skórą, czerwone pasy czy wspomniany lakier o nazwie Pinewood Green. Nie wiadomo ile sztuk opuściło fabrykę, ale w Polsce na palcach ręki liczyć i z pewnością należą do kolekcjonerów bulących zawrotne kwoty na rarytaśne wersje. A u nas w Otwocku jeden z nich zachęca patologię do szabrowania...
Podczas gdy 205 Cabrio jeszcze nie urzeka, większy i nowszy 306 już czaruje. O 406 Coupe nawet nie wspomnę... Wszystkie trzy łączy ta parafka.

Miejsce: Otwock, Województwo Mazowieckie
Zdjęcia: Michał Bakuła

3 komentarze:

Marcin pisze...

Jak można tak Garrosa zapuścić to nie mam pytań. Widocznie dla właściciela sprzedającego "narty na każdą kieszeń" wizyta w serwisie i na myjni okazała sie nie na jego kieszeń niestety...

Michał pisze...

No niestety, faktycznie trochę zaniedbany samochód..

Janek pisze...

Ciekawy blog